środa, 5 października 2011

Mikologia i… hardcore


Co wspólnego ma mikologia z hardcore’m? Ano, jak się okazuje, ma. Do tej pory jeśli zdarzało mi się słyszeć jakieś sądy o nauce o grzybach, to na przykład takie, że mikologia jest ciekawa, fascynująca, albo też trudna. Ale żeby hardcore’owa?! No, na to, to bym w życiu nie wpadła. A takie właśnie komentarze padały z ust pięcioklasistów, jak i pięcioklasistek, którzy zawitali niedawno do naszej katedry na krótkie, acz intensywne warsztaty z różnorodności grzybów podczas Olsztyńskich Dni Nauki.

Zarodniki typu teliospor Phragmidium mucronatum

Pierwszy odruch to było święte oburzenie („Jaki hardcore?!”). Widząc jednak zachwyt w oczach dzieciaków, spoglądających w okular mikroskopu świetlnego i powtarzających raz po raz „Ale hardcore!”, dałam spokój z nawracaniem na tory prawdziwej polszczyzny . Tym, co wzbudziło szczery entuzjazm tych jedenastolatków, były zarodniki grzybów Phragmidium mucronatum (gatunek porażający liście róży, zdjęcie u góry) oraz Melampsora larici-populina (występujący na liściach topoli, zdjęcie poniżej). Zresztą, pięknych grzybów. Choć to piękno nieco zdradliwe, bo oba gatunki należą do groźnych pasożytów niszczących swoich żywicieli.

Zarodniki typu uredospor Melampsora larici-populina

Jak widać, to, co dla „dorosłych” mikologów jest piękne, dla „małych” mikologów może być nawet hardcore’owe.

Ewa Sucharzewska
(Katedra Mikologii)

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna