czwartek, 18 maja 2017

Studenckie Koło Mykologów na 46. Międzynarodowym Seminarium Kół Naukowych


W dniach 24-25 kwietnia 2017 r. na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie odbyło się spotkanie 460 studentów w ramach 46 Międzynarodowego Seminarium Kół Naukowych. Na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM organizacją Panelu Nauk Przyrodniczych zajęli się studenci ze Studenckiego Koła Naukowego Mykologów z koordynatorką - Martą Chajęcką – z II roku Mikrobiologii, st. I stopnia na czele.
W dniu 24.04.2017 r. na WBiB sześcioro studentów z SKN Mykologów prezentowało swoje prace w ramach Panelu Nauk Przyrodniczych. Komisja oceniająca w składzie: dr hab. Anna Biedunkiewicz, dr inż. Justyna Możejko-Ciesielska i dr Barbara Wasilewska po wysłuchaniu 22 wystąpień postanowiła przyznać nagrody i wyróżnienia.
Prace pięciu osób z naszego Koła Naukowego zostały zauważone:
III miejsce w kategorii prac badawczych zdobyła Sylwia Machcińska „Wpływ czasu użytkowana na rozwój drobnoustrojów wewnątrz zmywaków kuchennych” (Biotechnologia II/ II st.)
II miejsce w kategorii prac przeglądowych zdobyła Martyna Buczkowska (Mikrobiologia II/ I st.) „Obecność mykotoksyn w suchych artykułach spożywczych oraz ich wpływ na życie i zdrowie człowieka”
Wyróżnienia zdobyły:
Kamila Kulesza (Biotechnologia II/ II st.) „Mikrogrzyby potencjalnie chorobotwórcze izolowane z uszczelek zmywarek kuchennych”
mgr Patrycja Glinka „Kontrola czystości szczepów wybranych grzybów użytych do produkcji serów pleśniowych”
Marta Łachacz (Mikrobiologia II/ II st.) „Jakość mykologiczna powietrza w sali chorych szpitalnego oddziału ginekologii onkologicznej”

Gratulujemy wszystkim Uczestnikom, a przede wszystkim Nagrodzonym i życzymy dalszego zapału do pracy.
Anna Biedunkiewicz

Jak rozwijać naukowe zainteresowania studenckie, czyli jak powstało SKN Mykologów


W listopadzie 2016 roku grupa trzynastu studentów, zarówno z I jak i II stopnia kształcenia na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie, zgłosiła chęć działania w obrębie badań mykologicznych.
Na prośbę o powołanie Studenckiego Koła Naukowego Mykologów Prorektor, dr hab. Jerzy A. Przyborowski odpowiedział pozytywnie i od 2 stycznia 2017 roku wpisano SKN Mykologów do uczelnianego Rejestru Studenckich Kół Naukowych UWM .
Za cele i założenia SKN Mykologów przyjęło:
a. Poszerzanie wiedzy z zakresu mykologii środowiskowej i laboratoryjnej.
b. Wdrażanie studentów do prac naukowo-badawczych.
c. Zapoznanie studentów z podstawowymi i zaawansowanymi technikami stosowanymi w mykologii.
d. Kształtowanie umiejętności przygotowywania i prezentacji prac naukowych.
e. Udział w sympozjach, zjazdach, konferencjach naukowych i warsztatach szkoleniowych z zakresu szeroko pojętej mykologii.
f. Współpraca z innymi kołami naukowymi oraz organizacjami społecznymi.
g. Udział w popularyzacji wiedzy mykologicznej w ramach organizowanych akcji lokalnych i ogólnopolskich.
h. Udział w opracowywaniu pomocy dydaktycznych dla studentów.

Studenckie grono aktywnych po nie całym pół roku urosło do 21 osób.
Studenci napisali Regulamin, wybrali władze oraz postarali się o logo Koła Naukowego. Twórczyniami znaku graficznego są Martyna Buczkowska i Natalia Charzyńska – studentki II roku Mikrobiologii na I stopniu kształcenia.
Funkcję przewodniczącej SKN Mykologów na najbliższe dwa lata objęła Natalia Charzyńska, zastępcy – Martyna Buczkowska a sekretarza – Marta Chajęcka (wszystkie osoby z II/ I st. Mikrobiologii). Członkami Zarządu zostali również Kamila Kulesza z II/ II st. Biotechnologii i Wiktor Zieliński z I/ II st. Mikrobiologii.
Funkcję opiekuna objęła dr hab. Anna Biedunkiewicz z Katedry Mykologii WBiB, UWM w Olsztynie.

Anna Biedunkiewicz

piątek, 13 stycznia 2017

Grzyby do zadań specjalnych

Fot.1. Narośla Ustilago maydis na kolbie kukurydzy

Grzyby „służyły” człowiekowi już od bardzo dawna. Do celów leczniczych czy do rozniecania ognia wykorzystywane były 5 tysięcy lat temu, jak to czynił Ötzi z Południowego Tyrolu („człowiek z Similaun”, „człowiek lodu”) w Alpach Ötztalskich, przy którym znaleziono owocniki porka brzozowego (Piptoporus betulinum). Przykładów zastosowania grzybów w różnych gałęziach życia można podać wiele. W farmakologii i szeroko rozumianej medycynie ważną rolę odgrywają grzyby: te z rodzaju Penicillium produkujące antybiotyki; buławinka czerwona (Claviceps purpurea), której sporysz bogaty jest w alkaloidy wykorzystywane do produkcji leków przeciwmigrenowych czy do wywoływania porodu; lakownica lśniąca (Ganoderma lucidum), zwana Reishi, czy włóknouszek ukośny (Innonotus obliquus) zawierające w owocnikach wielocukry i inne związki farmakologicznie czynne o właściwościach immunostymulujących oraz przeciwnowotworowych.
Grzyby mają do „wykonania” wiele zadań również w przemyśle spożywczym. Powszechnie znane drożdże piekarnicze Saccharomyces cerevisie są, ze względu na zdolności fermentacyjne, wręcz niezbędne przy wypiekach czy też produkcji piwa, a Penicillium roqueforti czy P. cammeberti nadają niepowtarzalny smak serom pleśniowym typu Roquefort, Gorgonzola, Camembert, Brie, Langres, Coulommiers i Cambozola. Z kolei popularne owocniki pieczarki łąkowej Agaricus campestris czy pieczarki dwuzarodnikowej A. bisporus są bogatym źródłem witamin z grupy B, mikroelementów, a także białka i są chętnie stosowane w kuchni do wzbogacania smaku potraw.
Najbardziej wyszukane dania świata niewątpliwie zawdzięczają swój smak obecności owocników grzybów podziemnych, czyli trufli, ale na pewno nikt nie pogardzi też smacznymi borowikami, rydzami czy kurkami. Człowiek ciągle poszukuje nowych doznań smakowych, a grzyby świetnie w tych zadaniach sobie radzą. Meksykanie na przykład za największy przysmak uważają narośla na kolbach kukurydzy wypełnione zarodnikami głowni Ustilago maydis , które określane są jako „trufle meksykańskie” lub „czarne złoto” (El Oro Negro).
Grzyb ten jest niepożądanym patogenem kukurydzy, który atakuje kwiaty, czego konsekwencją jest wykształcenie - w miejscu żółtych, słodkich owoców - chorej, wybujałej tkanki (Fot. 1). W naroślach początkowo rozwija się biała grzybnia pasożyta, która szybko zmienia się w brunatno-czarną, mazistą, a później pylącą masę zarodników (Fot. 2).

Fot.2. Zarodniki Ustilago maydis

Okrywająca je powłoka, złożona z obumarłych komórek rośliny i zgrubiałych strzępek grzybni, staje się srebrzystoszara, błyszcząca, a następnie zasycha i bardzo łatwo pęka (Fot.3).

Fot.3. Dojrzałe,pękające narośla, uwalniające zarodniki U. maydis

Zmienione chorobowo części rośliny są wręcz wyczekiwane przez Meksykanów, a zyski ze sprzedaży są wyższe niż ze zdrowych kolb, dlatego kukurydza specjalnie jest infekowana zarodnikami grzyba w celu otrzymania jak największego „plonu”. Potrawy z chorej kukurydzy podaje się w najsławniejszych meksykańskich restauracjach. Niedojrzałe narośla dodawane są do zup i tradycyjnych dań, takich jak tacos, tamales, quesadillas. Sprzedawane są w puszkach pod nazwą Huitlacoche lub Cuitlacoche (nazwa nadana przez Azteków w tłumaczeniu; ekskrementy kruka). Najczęściej Cuitlacoche dusi się razem z cebulą, ostrymi papryczkami i zielem epazote (komosa piżmowa, roślina używana zwykle w ziołolecznictwie, stosowana na robaki i owsiki).

http://barbacoamx.com/huitlacoche-delicia-prehispanica-gourmet/

Grzyb Ustilago maydis okazał się nie tylko fenomenem kulinarnym. Według czasopisma „Molecular Plant Pathology”, gatunek ten znalazł się wśród 10 grzybów fitopatogenicznych o największym znaczeniu w gospodarce człowieka. Ustilago maydis może wytwarzać szeroki wachlarz wartościowych związków, takich jak kwas ustilaginowy, kwas itakonowy, kwas jabłkowy, poliole, glikolipidy itp. Dzięki tej zdolności zyskuje coraz większe znaczenie w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym i chemicznym. Gatunek ten jest też atrakcyjnym organizmem modelowym do badań genetycznych.
Nie jest to jedyny „pożądany” grzyb fitopatogeniczny. Szara pleśń Botrytis cinerea, groźny patogen wielu ważnych roślin gospodarczych, służy do otrzymywania win zbotrytyzowanych typu Tokai, które otrzymuje się na Węgrzech, oczywiście w odpowiednich warunkach.
Grzyby to bardzo bogata i różnorodna grupa organizmów, którą człowiek może wykorzystać na różne sposoby. Ale żeby można było to zrobić, trzeba je bardzo dobrze poznać, co może być niekończącą się przygodą życia.

Tekst i zdjęcia
Ewa Sucharzewska

czwartek, 17 grudnia 2015


Różne oblicza grzybów


Puccinia malvacearum (Fot. Ewa Sucharzewska)


Grzyby to potężne, niezależne królestwo. Organizmy należące do tej grupy odgrywają bardzo ważną rolę w przyrodzie. Jako wiodący reducenci , ‘przerabiający’ materię organiczną w nieorganiczną, razem z bakteriami, są siłą napędową życia na naszej planecie. Ze względu na duże zdolności do rozkładu prawie wszystkich źródeł węgla, niektórzy nawet uważają, że bez aktywności grzybów życie na Ziemi mogłoby zastygnąć. Są tutaj tzw. wszystkożercy, egzystujący na wszystkim, co zawiera materię organiczną, nawet w bardzo niewielkich ilościach, np. grzyby pleśniowe z rodzaju Aspergillus – kropidlaki czy Penicillium -pędzlaki. Grzyby te w sprzyjających warunkach, rozwiną się na żywności, bawełnie, wyrobach skórzanych czy nawet na zaprawie murarskiej. Inne są bardziej wymagające i potrzebują do życia określonego partnera - te wchodzą w związki symbiotyczne z roślinami (grzyby mykoryzowe i grzyby zlichenizowane, czyli porosty). Pewna grupa grzybów potrzebuje do życia żywych tkanek roślin, zwierząt i człowieka. Rozwijając się w nich/ na nich, zaburza funkcjonowanie organizmów żywicielskich i powoduje bardzo groźne, często trudne do zdiagnozowania i leczenia choroby. Należy dodać, że liczne gatunki w pewnych okolicznościach mogą przechodzić z jednego trybu życia w inny.
Podczas kolejnej Nocy Biologów w Katedrze Mykologii uczestnicy będą mogli obserwować liczne gatunki grzybów z różnych grup troficznych: saprotrofów, symbiontów i pasożytów. Dowiedzą się, które grzyby człowiek może wykorzystać w życiu codziennym, a na które trzeba uważać.
Na wystawie będą przedstawiciele ciekawej grupy należącej do tzw. organizmów grzybopodobnych, odgrywającej również ważną rolę w rozkładzie materii w lesie. Organizmy te, określane jako śluzowce, mają zdolność do poruszania się (cecha zwierząt) (https://www.youtube.com/watch?v=cA_19DwMgkU). Ta grupa grzybopodobnych organizmów wzbudza ostatnio duże zainteresowanie badaczy, a eksperymenty przeprowadzone na śluzowcach zakończyły się stworzeniem pierwszego biologicznego robota (plasmobota). (http://www.engadget.com/tag/plasmobot/)
Śluźnia (Fot. Grzegorz Fiedorowicz)

„…Plasmobot, na początku będzie potrafił wykonywać bardzo proste czynności takie, jak: wykrywanie obiektów i omijanie ich w najprostszy możliwy sposób czy po prostu przenoszenie małych obiektów, trasą wcześniej wyznaczoną przy pomocy świateł i pól elektromagnetycznych. Na razie jest to jednak tylko teoria, ale angielscy naukowcy spekulują, że w przyszłości ich "robot" może być wykorzystywany w ludzkim ciele, na przykład po to, aby dostarczać leki w ściśle określone miejsca w naszym organizmie. Według angielskich uczonych w przyszłości robot" może być wykorzystywany w ludzkim ciele, na przykład po to, aby dostarczać leki w ściśle określone miejsca w naszym organizmie…” (źródło http://mobile.gadzetomania.pl/33147)

piątek, 17 października 2014

Czy borowik może być wysmukły?

owocnik borowika wysmukłego (Fot.M.Wrzosek)

Natura borowika jest przedziwna. Zazwyczaj kojarzy nam się z owocnikiem krępym, o przysadzistym trzonie. Ale czy zawsze tak jest?
W styczniu bieżącego roku dr Marta Wrzosek (UW), przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Mykologicznego, zwróciła się do Komisji ds. polskiego nazewnictwa grzybów (skład: prof. Maria Ławrynowicz UŁ, prof. W. Mułenko UMCS, dr A. Biedunkiewicz UWM) działającej przy PTMyk-u o utworzenie polskiej nazwy dla amerykańskiego borowika, który w ubiegłym roku (najprawdopodobniej po raz pierwszy) pojawił się w Polsce. Nosi nazwę Boletus projectellus. Gatunek został potwierdzony badaniami molekularnymi przez Wolfganga Klofaca i Jurgę Motiejunaite (Motiejunaite i in. 2011). W gronie ludności mykofilnej funkcjonuje on pod potoczną nazwą borowika wrzosowego, prawdopodobnie ze względu na siedlisko, lecz Komisja nomenklatoryczna uznała, że uwzględniając cechy morfologiczne owocnika należy go nazwać borowik wysmukły. Nazwę zaakceptowano na posiedzeniu Komisji w dniu 24.01.2014 roku. Dr Marta Wrzosek (UW) przybliżała cechy tego gatunku na pierwszych warsztatach Polskiego Towarzystwa Mykologicznego w Łodzi – Spale (24-28.09.2014r.).
Borowik wysmukły ma pokrój koźlarza, pomarańczowy kapelusz, żółty trzon i charakterystyczną "falbankę" na brzegu kapelusza. W opisie oryginalnym wskazuje się na cechy charakterystyczne, pozwalające na bezbłędne odróżnienie od innych borowikowatych: wypukły, nigdy nie wypłaszczający się całkowicie, szeroki i dość gruby kapelusz, suchą, gładką, rudawą skórkę o nieco zamszowej strukturze, która tworzy zwisającą falbankę na krawędzi kapelusza. Przekrój przez grzyb ma odcień różowawy i barwa ta nie zmienia się pod wpływem utlenienia. Wąskie rurki mają kolor od jaskrawożółtego do żółtozielonego, a hymenofor jest nieco zapadnięty dookoła trzonu. Zarodniki żółtobrązowe, są zdecydowanie dłuższe nić u innych rodzimych borowikowatych (23-27,5 µm x 7-9,5 µm). Trzon suchy, smukły, nieco zwężający się ku górze o odcieniu żółtawym lub brzoskwiniowym. Ornamentację stanowią wydłużone wertykalnie poletka, łączące się w siateczkę w szczytowej części.
Borowik ten jest szeroko rozpowszechniony we wschodnich stanach USA. Zachodni kraniec jego zasięgu stanowi Michigan a północny – kanadyjski New Brunswick. W Polsce znane są trzy stanowiska (dwa w rejonie Białogóry i w rejonie wydmy lubiatowskiej). Przyszłe badania wykażą czy borowik ten nie będzie zagrożeniem dla rodzimej mykobioty ze względu na prawdopodobieństwo wypierania grzybów rodzimych (Wrzosek i in. 2014).
Dodajmy, że jest to gatunek jadalny, bardzo smaczny. Wszystkich mykofilów zachęcamy do poszukiwań na Warmii i Mazurach i informowania o miejscach jego występowania.
dr M.Wrzosek

tekst (A. Biedunkiewicz)

Czy można złowić grzyby w wodzie?

Candida dubliniensis ze zbiornika w Spale
W dniach 24 – 28 września 2014 roku w Łodzi i Spale odbyły się pierwsze warsztaty PTMyk, których współorganizatorem była Katedra Mykologii Wydziału Biologii i Biotechnologii, UWM w Olsztynie. Warsztaty prowadziły: dr Anna Biedunkiewicz i prof. dr hab. Maria Dynowska.
Uczestniczyło w nich 33 osoby z różnych ośrodków naukowych w kraju (m.in. z Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Medycznego z Białystoku, Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach, UMCS z Lublina, Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, PAN z Poznania, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, SGGW w Warszawie, Uniwersytetu Szczecińskiego, Społecznej Akademii Nauk z Łodzi).
Na warsztatach można było poznać etapy postępowania w badaniach hydromykologicznych: od poboru prób wodnych, poprzez izolację, hodowle laboratoryjne i przygotowanie materiału do identyfikacji grzybów. Uczestnicy otrzymali materiały szkoleniowe (część teoretyczna) i instrukcje (część praktyczna) przygotowane przez prowadzących, pomocne w samodzielnym poruszaniu się w problematyce hydromykologicznej oraz certyfikaty uczestnictwa.
A teraz z życia mykologa.
Aby przeprowadzić warsztaty poza własną, macierzystą jednostką, trzeba było zabrać ze sobą niemal pół laboratorium badawczego. Po przyjeździe do stacji badawczej UŁ w Spale, mieliśmy do wykorzystania, co prawda nowe, ale jeszcze nie w pełni wyposażone pomieszczenia laboratoryjne. Nie przeszkadzało nam to w realizacji naszego zadania, ponieważ byliśmy przygotowani na wszystko - przed wyjazdem „wygrzebaliśmy” z piwnicy muzealne (niezniszczalne) przyrządy, m.in. palniki denaturatowe, bo bez tego sprzętu nie można byłoby poprowadzić warsztatów. Jak widać dla nauki da się zrobić wszystko. Późną nocą, po rozłożeniu przewiezionych sprzętów i materiałów, został opracowany plan działania na dzień następny. Poranek przywitał nas piękną pogodą. Zapał uczestników do zdobywania wiedzy na temat grzybów hydrosfery, istotnych w ocenie jakości wód, dodał nam skrzydeł. Po przedstawieniu części teoretycznej grupa wyszła w teren „łowić” grzyby. Z pełnymi butlami wróciliśmy do laboratorium aby przystąpić do kolejnych etapów diagnostyki mykologicznej. Pomimo trudności losu, warsztaty cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, o czym świadczyła ogromna liczba pytań towarzyszących na każdym etapie prowadzonych zajęć. Mamy nadzieję, że już wkrótce powiększy się grono osób „łowiących” grzyby w różnych ekosystemach wodnych, jak „grzyby po deszczu”.

na zdjęciu prof.M. Dynowska
na zdjęciu dr A. Biedunkiewicz
na zdjęciu dr A. Biedunkiewicz, dr M. Wrzosek
mikrogrzyby na filtrze
uczestnicy warsztatów

Tekst Anna Biedunkiewicz
(Fot. M. Jędryczka)

poniedziałek, 17 marca 2014

SYNDROM CHOREGO BUDYNKU


Rys.Elżbieta Ejdys

Syndrom chorego budynku (SBS) jest bardzo dogodną dolegliwością dla wytłumaczenia swojego lenistwa lub niechęci do pracy. Zaczyna się tydzień pracy, idziemy do biura, na uczelnię czy do szkoły, a tu bóle głowy, chrypki czy bóle stawów. Przychodzi sobota i niedziela, wszystkie dolegliwości mijają. Odpowiedź jest prosta! Szkodzi nam praca !!!
Na poważnie podchodząc do tematu, to nie praca, a budynek, gdzie przebywamy może stanowić źródło naszych problemów zdrowotnych. Nie dotyczy to tylko biur czy miejsc użyteczności publicznej, ale może także występować w mieszkaniach prywatnych. Chociaż pierwsze doniesienia naukowe opisujące to zjawisko dotyczyły rzeczywiście dużych biurowców. Źródła pojawienia się u ludzi SBS tkwią w latach 70-tych XX wieku. Światowy kryzys energetyczny sprowokował działania oszczędnościowe, zwłaszcza dotyczące sfery kosztów użytkowania budynków. Aby zminimalizować koszty ogrzewania wprowadzono model bardzo szczelnej konstrukcji. Izolacja budynku oczywiście zredukowała nakłady ponoszone na eksploatacje, ale jej ubocznymi konsekwencjami stał się wzrost wilgotności względnej powietrza wewnętrznego i koncentracja gazów. Przede wszystkim wzrost dotyczył dwutlenku węgla, ale również zwiększyły się stężenia różnego pochodzenia związków organicznych, np. wydzielanych przez meble, wykładziny czy przegrody konstrukcyjne. Próbą przywrócenia pożądanych parametrów powietrzu wewnętrznemu, było wprowadzenie na dużą skalę systemów wentylacji wymuszonej, gdyż grawitacyjna (nie wymuszona), oparta na różnicy w ciężarze ciepłego i zimnego powietrza, była niewydolna. Próba ta okazała się bronią obosieczną. Wentylacja wymuszona/ klimatyzacja, co prawda redukowała nadmiar niekorzystnych składników aerozolu wewnętrznego, ale dodawała coś od siebie. Źle dobrane lub zbyt rzadko czyszczone filtry wentylacyjne/klimatyzacyjne są doskonałym siedliskiem dla życia grzybów głównie pleśniowych i stanowią kolejne źródło skażenia pomieszczeń. Ciepło, ciągły dopływ substancji odżywczych, które dostarczają mieszkańcy i wilgotno (!) – żyć, nie umierać! Czy grzyby mogły nie skorzystać z takiej oferty promocyjnej? NIGDY! Wręcz niektóre rodzaje grzybów np. Aspergillus i Penicillium tak często są notowane w pomieszczeniach różnego typu, że zostały nazwane „grzybami domowymi”. W odróżnieniu od nich Alternaria i Cladosporium, które są utrapieniem alergików spacerujących na świeżym powietrzu, mają przydomek – grzyby polowe.
Właściwie już doszliśmy do sedna problemów zdrowotnych użytkowników „chorych budynków”. Są nimi przede wszystkim nadmiernie namnażające się grzyby. Oprócz właściwości alergizujących, ich wkład w nasze złe samopoczucie to mykotoksyny. Są to bardzo lekkie cząsteczki, które łatwo dyfundują z grzybni do powietrza, a z nim mogą trafić na naszą skórę i do układu oddechowego i spowodować mniej lub bardziej poważne dolegliwości zdrowotne, do pełnoobjawowej mykotoksykozy włącznie. Wszystko zależy od rodzaju toksyny, jej ilości w powietrzu i czasu naszej na
Dbajmy więc o nasz dom, jeśli on nie będzie „chorował” my także!

tekst Elżbieta Ejdys